To się zastanów!

Dziś trochę na marginesie tematu asertywności. Bardzo często podczas rozmów ze swoimi klientami słyszę: nie wiem. To oczywiście naturalna reakcja, zwłaszcza na pytania, które słyszą być może pierwszy raz (i na pytania trudne!) Daję wtedy chwilę i na ogół po krótkiej pauzie klient kontynuuje. Idziemy dalej.

Czasem jednak to odruchowe “nie wiem” pociąga za sobą potrzebę szybkiego usprawiedliwienia: nie wiem, bo nigdy o tym nie myślałam; nie wiem, bo to dziwne pytanie; nie wiem, bo nie mam czasu o tym myśleć; nie wiem, bo nie umiem się skupić na tym temacie. Taki usprawiedliwiający się klient stawia tu na ogół kropkę.  Tak…. zapada niezręczna cisza. Nadmienić tu wypada, że rozmawiamy o temacie ważnym dla klienta, istotnym, KLUCZOWYM.

Faktem jest, że często nie poświęcamy czasu na ZASTANAWIANIE się, nawet nad rzeczami dla nas ważnymi. Wydaje się, że decyzja powinna przyjść sama, że obudzimy się rano i będziemy wiedzieć, czego od życia chcemy. I tak się zdarza, i to fantastyczne uczucie! Ale bywa i tak, że to się nie zdarza, nie dzieje się samo. Lecą dni, tygodnie, miesiące i lata. I nic się nie zmienia. Tkwimy tak niezadowoleni i czekamy na Godota.

Znałam kiedyś człowieka, który oczarował mnie jednym prostym zdaniem: nie wiem, pomyślę nad tym jutro o 18.00 !!!!!! Dodam, że to nie było sarkastyczne, on nie żartował! Miał napięty grafik, dużo działo się w jego życiu, pracował kreatywnie, więc notował KIEDY się zastanowi nad daną kwestią i NAPRAWDĘ to robił.

A czy Wam zdarza się przeznaczać konkretny czas na zastanawianie się nad ważnymi sprawami? (Tylko nie próbujcie w stylu Scarlett O’Hara: Jutro się tym pomartwię. Jeśli zadziała tak jak u Scarlett to… nie zadziała;)

Ja wybieram metodę spacerową. Idę na spacer i rozmyślam nad KONKRETNĄ  sprawą, która akurat jest dla mnie ważna. Zaznaczam, że to spacer, a nie bieg przez miasto czy slalom po sklepach. To dzięki metodzie spacerowej “wpadłam” na to, że chcę zajmować się asertywnością. Spacer (choć nie jeden) podpowiedział mi, że powinnam zmienić pracę.

Ja jestem spacerowiczką. A Ty? Może kieliszek wina w ulubionym fotelu? Samotna kawa w kawiarni? Długa podróż bez celu samochodem? Odpoczynek na ławce z ładnym widokiem? Każdy ma coś swojego, a może raczej – byłoby fajnie – gdyby każdy miał.

Są tacy, co czekają na epifanię, snop światła z niebios – i fajnie. Pytanie, czy chcesz być tym, kto czeka, czy tym kto działa?

PS: Ze specjalną dedykacją dla przyjaciela, który ciągle czeka… i tak zainspirował mnie do napisania tego tekstu;)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s