O przekonaniach słów kilka

Tylko praca na etacie jest pewnym źródłem dochodu. Tylko własna firma da mi niezależność finansową. Marketing to wciskanie ludziom rzeczy na siłę. Dobry marketing to połowa sukcesu! Jestem złą panią domu. Jestem fatalnym kucharzem. Wszyscy uważają mnie za beznadziejnego kierowcę. Nikt mnie nie rozumie. Jestem humanistką, nie ogarniam przedmiotów ścisłych. Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy się po nie schylić. Pieniądze nie leżą na ulicy. Nie ma nic w życiu za darmo. Nie ufaj nikomu. Na przyjaciół zawsze można liczyć. Umiesz liczyć, licz na siebie. Bez pracy nie ma kołaczy. Nigdy tego nie zrozumiem, to dla mnie za trudne…

Jak sądzisz, co łączy te zdania?

Pozornie niewiele, prawda? Mamy tu opinie, “złote myśli”, popularne powiedzenia, trochę samokrytyki…

A w Twoim domu, jak mówiono? Bez pracy nie ma kołaczy, czy bardziej: pieniądze leżą na  ulicy? Mówili Ci, że jesteś humanistką czy ścisłowcem?

Więc co łączy te, na pozór niewinne, zdania? Wszystkie są opiniami/ sądami, które udają fakty. To takie własne, prywatne “prawdy”. Są podstępne. Zakradają się w nasze głowy (na ogół gdy jesteśmy dziećmi/ nastolatkami) i zaczynają udawać niepodważalne prawdy obiektywne. Zaczynamy w nie wierzyć i je powtarzać. Żyć wg nich.

Niektóre z nich mogą Cię wspierać i pomagać Ci w życiu, inne będą Cię ograniczać. Sprawiać, że nie podejmiesz nowego wyzwania, bo… jesteś przecież humanistką, marketing to wciskanie na siłę, ludziom nie należy ufać, to dla mnie za trudne… (wpisz swoje).

To właśnie przekonania. Sądy, które stają się Twoimi prywatnymi prawdami. Podstępne, bo przezroczyste. Wdrukowano Ci je dawno temu. Wtopiły się w krajobraz tego, co wiesz (obiektywnie) o świecie, ludziach, zjawiskach itp. Dziś ich nie zauważasz. One sobie po prostu są. Na ogół dwa przypadki sprawiają, że zaczynasz je dostrzegać:

  1. spotykasz człowieka o zupełnie innych przekonaniach;
  2. zaczynają Cię uwierać, przeszkadzają w Twoich planach (np. marzysz o własnej firmie, ale całe życie słyszałaś, że tylko praca na etacie… bla bla, że własna firma to wielkie ryzyko bla bla, że trzeba znać się na księgowości i podatkach bla bla, a ty jesteś humanistką bla bla, więc lepiej się za to nie bierz, bo i tak nie dasz rady…)

Brzmi znajomo?

Przekonania na szczęście nie są Ci dane raz na zawsze. Można je zmienić. Można zacząć z nimi polemizować. Można w miejsce tych złych (ograniczających), wstawić te dobre (wspierające). Jednak pierwszym krokiem, aby to zrobić jest ZAUWAŻENIE, że coś jest przekonaniem właśnie. I to cholernie trudne! Bo – jak pisałam wyżej – to podstępne twory.

Jak już dokopiesz się do nich w odmętach własnego umysłu, odpowiedz sobie na poniższe pytania:

  1. Czy te myśli (to przekonanie) są oparte na faktach?/ Czy tak jest zawsze?
  2. Czy te myśli pomagają chronić życie i zdrowie Twoje lub Twoich bliskich?/ Czy te myśli pomagają chronić Twoje wartości?
  3. Czy te myśli pomagają Ci osiągać cele?
  4. Czy te myśli pomagają Ci unikać konfliktów bądź je rozwiązywać?
  5. Czy te myśli sprawiają, że czujesz się tak, jak chcesz się czuć? (bez stosowania używek!)  

(Jeśli temat Cię interesuje, zajrzyj do: Maultsby M.C., Racjonalna terapia zachowania, Alterna, Poznań 1992).

Jak widzisz, to pytania zamknięte. Zatem wymagają prostej odpowiedzi: tak lub nie. Jeśli na 3 lub więcej pytań odpowiesz “nie”, to najpewniej masz do czynienia z przekonaniem, które Cię ogranicza.   

No więc do dalej?

Zastanów się, co wstawić ZAMIAST. Życie nie znosi próżni. Jak wytniesz jednego chwasta, najpewniej wyrośnie kolejny (o! to moje przekonanie, ha!) Pamiętaj jednak, aby to nowe przekonanie było realistyczne, takie w które będziesz w stanie autentycznie uwierzyć. Jeśli całe życie uważałaś się za humanistkę, która nie ogarnia matmy… Nie próbuj nagle wmawiać sobie, że jesteś orłem z rachunkowości! To byłoby absurdalne. A zmiana przekonań to nie jakieś tam “czary mary”, ale proces, który działa i który ma Ci faktycznie pomóc. Bądź uczciwa wobec siebie i realistyczna. W kontekście powyższego przykładu takim nowym przekonaniem mogłoby być np: nawet humanista da radę nauczyć się rachunkowości.

No i teraz najtrudniejsze: wdrażanie w życie. To nie stanie się ot tak! Ja mówiłam, to nie “czary mary”! Stare przekonanie będzie sobie dalej istniało w zakamarkach Twojej głowy i będzie Ci “wbijało szpilę” za każdym razem, gdy będzie okazja. Twoja rola polega na wyłapywaniu go i przypominaniu sobie, że to TYLKO przekonanie. Że to nie jest fakt! Zakwestionuj to przekonanie, podebatuj sama ze sobą, pokłóć się ze sobą, jeśli to Ci pomoże. Powtarzaj proces tak długo, aż udomowisz nowe przekonanie.

I na koniec… Jeśli – podobnie jak ja – masz w domu małego człowieka. Zwracaj uwagę na to, jakie przekonania mu sprzedajesz (nawet w najlepszej wierze: nie ufaj nieznajomym; spacery po lecie są niebezpieczne), bo Twoje słowa już zapisują się dysku twardym Twojej pociechy, która pójdzie z tymi przekonaniami w świat.

Jedna odpowiedź na “O przekonaniach słów kilka”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s