Ekshibicjonizm, czyli dlaczego „A JA MÓWIĘ NIE…”

Dziś tekst skrojony pod “czytaczy” mojego fp na FB (polubić można mnie TUTAJ😉

A inspiracją są słowa, które skierował do mnie mój znajomy, z którym miałam przyjemność studiować coaching. Dnia pewnego napisał do mnie tak: Cześć Edyta, skąd takie negatywne i buntownicze emocje w Twoich ogłoszeniach? Dlaczego z uporem promować bycie na „NIE”? (Całuję P.!)

Hmmm. Że buntownicze to się oczywiście zgadzam, a nawet jestem dumna. Że negatywne i że promocja bycia na NIE, to już nie za bardzo… Tłumaczyć się nie zamierzam, bo mam przekonanie, że “kto rozumie, ten rozumie”. Nie każdy musi rozumieć, kochać mnie i pochwalać mój styl. Mocne? Wcale nie. Moje założenie jest bardzo proste… Skoro z uporem maniaka piszę i mówię wszystkim i wszędzie: Żyj w zgodzie ze sobą i czuj się z tym dobrze! To – na boga! – nie mogę inaczej! Tak, tak wiem, że marketing, że czasem pod publiczkę jest lepiej… Być może. I być może za jakiś czas posypię głowę popiołem, będę głaskać i się szczerzyć… i trochę przestanę być sobą. A taka właśnie jestem: trochę “pod włos”, trochę przewrotnie, z lekkim pazurkiem. I wierzę, że są ludzie, którym to odpowiada, może bawi, a może po prostu nie przeszkadza. Fajnie, że jesteście – nadajemy na podobnych falach!

Trochę cierpię z tego powodu, że popkultura wypromowała plastikową postać coacha, który MUSI być szalonym optymistą, który MUSI tryskać energią, humorem i – strach się bać! – czym jeszcze… Ja osobiście wolę, aby mój coach (tak, tak, coachowie wciąż się coachują – taki zawód!) tryskał intelektem (nawet małe dziewczynki WIEDZĄ, czym jest intelekt;), przenikliwością, analitycznym spojrzeniem na problem. To są cechy, dzięki którym naprawdę pomagamy naszym klientom. Same energia i optymizm wszystkiego nie załatwią.

To moje “nie” trochę więc uderza w ten plastikowy obraz, chcę pokazać, że można też inaczej. To jeden powód. Mówię nie – bo wiele osób asertywność kojarzy głównie z odmawianiem. To drugi powód. Ale najważniejszy jest powód trzeci: A ja mówię nie, bo wiele prawdziwych zmian, zaczyna się od kontestacji tego, co ci w życiu nie pasuje. Od powiedzenia: nie, dość, tak dłużej być nie może. Zatem od buntu!

Uwielbiam bawić się formą, uwielbiam pisać. Piszę więc w zgodzie ze sobą – autentycznie. Tak, wiem, że wszyscy marketingowcy teraz umarli ze śmiechu… Trudno. Mój zawód wymaga ode mnie autentyczności, bo mój potencjalny klient szuka przede wszystkim człowieka, z którym będzie mógł pogadać, a w drugiej kolejności coacha. Zatem pokazuję wam – oto takim człowiekiem jestem. Nie odpowiada Ci? W porządku! Szukaj dalej, na pewno znajdziesz kogoś, kto będzie dobry dla Ciebie. Tylko wtedy ma to sens. Proste, prawda?

I na zakończenie muszę wybronić się z tego obrzydliwego gryzmoła, który “ubarwia” niniejszy tekst… Jak widzicie, rysować nie potrafię, a piszę… no cóż, tak właśnie jak widzicie. W ostatni weekend rozpoczęłam szkolenie w Szkole Trenera Warsztatu Umiejętności Psychospołecznych (ufff dłuuuga nazwa!). Jak się domyślacie w takiej szkole ćwiczenie goni ćwiczenie. Jedno z nich polegało na stworzeniu wizerunku Siebie-Trenera, korzystając jedynie z trzech figur geometrycznych. Do każdej z figur przyporządkowany był pewien zestaw cech. Wiecie od czego zaczęłam? Od wielkiej, okrągłej głowy, w którą wpisałam AUTENTYCZNOŚĆ.

Amen!    

PS.

Dziękuję P. za inspirację:) Być może ten tekst powinien powstać już dawno temu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s