A może trochę przesadzam…?

Odmówię, powiem, co myślę… Przez chwilę jestem dumna, a potem zaczynam się zastanawiać… Czy ja aby trochę nie przesadzam? Może jednak mogłam się zgodzić? Albo powiedzieć to jakoś inaczej… Co oni sobie o mnie pomyśleli…

Takie zdania jak mantra powracają podczas prowadzonych przeze mnie warsztatów. Główne obawy są dwie:

  1. Co ludzie pomyślą?  / Co jeśli przestaną mnie lubić… 
  2. Czy nie przesadzam?

Punkt pierwszy zostawiam dziś w spokoju. Trochę już o tym pisałam i mówiłam. Więcej znajdziesz TU i TU.

Dziś chcę się rozprawić z tym przesadzaniem, bo coś jest na rzeczy. Niby już się nauczyłaś/eś, jak asertywnie wyrazić swoje zdanie, jak powiedzieć nie, a jednak ciągle i ciągle w Twojej głowie miga taka wkurzająca pomarańczowa lampka, skrzecząca irytująco: hmmm czy Ty jednak troszeczkę nie przesadzasz?

I wiesz co? To pytanie jest jak najbardziej zasadne! A to dlatego, że najpewniej właśnie szukasz SWOJEGO WŁASNEGO STYLU ASERTYWNEGO ZACHOWANIA. To prawda, że istnieją pewne reguły, wytrychy, które mogą pomóc Ci stworzyć odpowiedni komunikat. Ale asertywny komunikat ma być TWÓJ! Nie wyciągnięty z książek! Nie zasłyszany na szkoleniu! On ma oddawać to, kim jesteś i to, JAK chcesz się wypowiadać. Pewne utarte formuły mają Ci pomagać, a nie blokować.  

To normalne więc, że gdy uczysz się postawy asertywnej jesteś trochę jak… wahadełko.

wahadełko

To wychylasz się w stronę agresji, to znowu nadmiernej uległości. A zależy Ci przecież na znalezieniu tego złotego środka, punktu równowagi. Próbujesz więc, szukasz, testujesz – i to jest ok. Czasem będziesz popełniać błędy. W przypływie stresu, Twój głos zamieni się w ledwo słyszalny dziecięcy głosik, albo huknie ni stąd ni zowąd. W końcu te same słowa można wypowiedzieć na dziesiątki różnych sposobów

Jeśli więc po zakończeniu jakiejś rozmowy przychodzi do Ciebie refleksja “czy nie przesadziłam/em?” Rozpraw się z nią raz i skutecznie. Wyciągnij wnioski i idź dalej:

  1. Zadaj sobie pytanie: Jaka była moja intencja? Jeśli swoją wypowiedzią nie chciałaś/eś nikogo celowo zranić –  jesteś kryta/y, jest ok!
  2. Zastanów się, W JAKI SPOSÓB przekazałaś/eś informację. (Czy mój głos mógł brzmieć agresywnie?)
  3. Jeśli masz wątpliwości co do punktu 2 – poproś o opinię zaufaną osobę, która była świadkiem tej rozmowy. A jeśli świadków brak – tak czy owak pogadaj o tym z osobą, która szczerze Ci odpowie, zapytaj jak NA OGÓŁ brzmisz w takich sytuacjach, jak odbierają Cię inni.
  4. Zastanów się, czy zachowałaś/eś się tak, jak NAPRAWDĘ tego chciałaś/eś…  czy też Twój komunikat miał być MANIFESTEM asertywności… (Jeśli tak, zobacz ten FILM).

Otrzymany feedback może Cię zaskoczyć! Nie zawsze udaje się idealnie połączyć intencję z brzmieniem głosu, zwłaszcza, gdy dopiero uczysz się asertywnej komunikacji.

Punk 1 – mój ulubiony – to klucz do dobrego samopoczucia! Pytaj sam/a siebie o swoje własne intencje. Jeśli intencja była ok – nie, nie przesadziłaś/eś! Punkty 2 i 3 to tylko kwestia wprawy. Sukces murowany po odpowiednim treningu.

Pozostaje więc wyciągnąć wnioski, wybaczyć sobie, poprawić koronę i żyć dalej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s