Słowo o Porozumieniu bez Przemocy

Wpadłam dziś w dość mocną irytację. Już w głowie zaczynały mi się kotłować gniewne myśli. Już czułam jak moje samopoczucie leci na łeb, na szyję. I wtedy spłynęło na mnie… Porozumienie bez Przemocy. I – ku mojemu wielkiemu zdziwieniu – zamiast zakopywać się w tych gniewnych myślach, zadałam sobie pytanie: Jaka POTRZEBA kryje się za moim gniewem? (Robicie teraz wielkie oczy i pytacie: Co?!!) Po chwili namysłu (bo to wcale nie jest takie proste), odpowiedziałam sobie: potrzeba szacunku ze strony innych ludzi. Od samego myślenia i zastanawiania się cała irytacja i gniew opadły. Po chwili już ich nie było, a ja włączyłam empatię względem samej siebie: Edyta, czujesz złość na zachowanie innych ludzi, bo po prostu potrzebujesz, aby szanowali Twój czas. Kropka. Siedzę sobie teraz, piszę ten tekst już w całkiem dobrym nastroju. A nawet cieszę się podwójnie z tej chwili irytacji, bo:

  1. uświadomiłam sobie, że to NAPRAWDĘ działa;
  2. przypomniałam sobie, że już jakiś czas temu chciałam napisać dla Was tekst dot. Porozumienia bez Przemocy.   

Zacznijmy jednak od początku. O co w ogóle w tym chodzi? Twórcą metody Nonviolent Communication (NVC, pol. skrót PBP) był amerykański psycholog kliniczny dr Marshall B. Rosenberg, dorastający w latach 40/50 w Detroit, gdzie  – jak sam pisał – przemoc była obecna na porządku dziennym. Doświadczenia młodości stały się przyczynkiem wyboru kariery i dalszych zainteresowań naukowych. Więcej o Rosenbergu możecie przeczytać TUTAJ

Jak to zwykle bywa: model w teorii jest prosty! Ale w praktyce… zaczynają się schody.

Podstawą metody są cztery elementy*:

  1. spostrzeżenia
  2. uczucia
  3. potrzeby
  4. prośby

Powtarzane w dwóch fazach:

I Szczere wyrażenie siebie poprzez elementy PBP

II Empatyczny odbiór za pośrednictwem czterech elementów PBP

*Zob. Porozumienie bez przemocy. O języku życia M. B. Rosenberg, tłum. M. Markocka-Pepol, M. Kłobukowski, Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2018.

Model PBP

Spostrzeżenia – to konkretne zaobserwowane przez Ciebie działanie, które wpływa na Twoje samopoczucie (widzę, słyszę, przypominam sobie…)

Uczucia co czujesz wobec tego, co spostrzegłaś/ eś? (Uwaga! Skoncentruj się na emocji, uczuciu, a nie na myśleniu, np. Czuję złość, bo chcę być traktowana z szacunkiem; a nie: Należy mi się szacunek!)

Potrzeby – wartości, pragnienia, z których wynikają Twoje uczucia (czyli: Czuję się tak, jak się czuję, ponieważ potrzebuję… Czego potrzebujesz?)

Prośby – konkretne działania, których sobie życzysz w związku z daną sytuacją.

W przełożeniu na praktykę, mogłoby to wyglądać następująco:

Sytuacja: Koleżanka spóźniła się pół godziny na umówione spotkanie.

Mówisz: Spóźniłaś się pół godziny na nasze spotkanie. Jestem poirytowana, bo liczyłam na spokojną, niespieszną rozmowę, a za 30 min. muszę wracać do biura. Proszę, w przyszłości informuj mnie, że się spóźnisz.

Nie jest to język, którym intuicyjnie posługuje się większość społeczeństwa. Chyba nie przesadzę pisząc, że taki język w ogóle nie jest intuicyjny! Ja dostrzegam przynajmniej kilka przyczyn.

  1. Trzeba powściągnąć emocje (do pewnego stopnia).
  2. Trzeba się odsłonić, mówiąc o uczuciach i potrzebach (a to często uznaje się za wstydliwe i/lub niebezpieczne).
  3. Trzeba wiedzieć, czego się chce!

W PBP jest miejsce na wszystkie uczucia (gniew, złość, rozczarowanie itp.), ale jak widać forma zakłada pewną dyscyplinę (a uczucia nie lubią się z dyscypliną!)

Kolejną trudnością jest to, że przywykliśmy “obwiniać” innych za własne uczucia: Ależ ona mnie wkurza! Nie mogę go znieść! Irytujesz mnie! Słowa mają moc większą niż się na ogół wydaje. Mówiąc w ten sposób domyślnie przypisujesz “winę” komuś, za to, że Ty źle się czujesz. Tak, wiem, że to zawiłe – zwłaszcza jeśli stykasz się z tym po raz pierwszy.  

Ja także długo nie umiałam tego zrozumieć. Myślałam sobie: no pewnie, że obwiniam innych za swoje uczucia, jak ktoś mnie wkurza, to przecież TA OSOBA mnie wkurza lub zachowanie tej osoby mnie wkurza… tak czy owak – to WINA tej osoby itp.

Prawda jednak jest taka, że Twoje uczucia powstają w Twojej głowie i to Ty jesteś ich autorem. Wytłumaczę na przykładzie. Sytuacja jak wyżej: koleżanka spóźnia się 30 min. na spotkanie.

Kontekst 1: Masz tylko godzinę przerwy w pracy i czas jest dla Ciebie na wagę złota, za 30 min. musisz wracać do biura → irytacja (w związku ze spóźnieniem).

Kontekst 2: Masz wolny dzień, siedzisz na tarasie restauracji w słońcu i delektujesz się pięknymi widokami → obojętność (w związku ze spóźnieniem).

Kontekst 3: Masz kilka pilnych maili do napisania, masz przy sobie służbowego laptopa, więc wykorzystujesz ten czas na pracę → ulga (w związku ze spóźnieniem).

Kontekst 4: Czeka Cię trudna rozmowa z koleżanką, nie miałaś wcześniej czasu, aby przemyśleć, jak chcesz jej przekazać złe wieści, masz czas na zastanowienie → radość (w związku ze spóźnieniem).

Dobry pisarz mógłby dopisywać i dopisywać kolejne konteksty, pozostawiając główny fakt (spóźnienie) bez zmian. Warto tu zauważyć, że w tym przypadku owa spóźniona koleżanka MA PRAWO nie znać kontekstu. Kto zatem jest autorem tych wszystkich uczuć? (Tak, można zażartować, że KONTEKST!)

Mam nadzieję, że wybrany przykład jest wystarczająco czytelny. Jakiś czas temu pokrótce pisałam o Racjonalnej Terapii Zachowania, której podstawą jest założenie, że to nie fakty wywołują nasze emocje, ale nasze przekonania o tych faktach. Zatem: jeśli o spóźnieniu koleżanki będziemy myśleć jako o marnotrawieniu cennego czasu, najpewniej pojawi się irytacja/ gniew/ żal itp. Jeśli o spóźnieniu pomyślimy jako o dodatkowym czasie na pracę, która musi być wykonana natychmiast – może pojawić się ulga/ radość/ zadowolenie itd.

Zrozumienie i pełne przekonanie o tym, że Twoje emocje i uczucia są tylko Twoje, i to Ty jesteś ich autorem, to krok milowy w posługiwaniu się metodą PBP, ponieważ dosłownie zdejmujesz ciężar “winy” z barków swojego rozmówcy. Nie oskarżasz, nie przyklejasz etykietek, nie oceniasz, a to właśnie te elementy rozmowy najczęściej są przyczyną konfliktów. Osoba zaatakowana, instynktownie broni się. Do głosu dochodzą emocje, więc w ruch idą przymiotniki i ogólniki: Jesteś beznadziejny! Zawsze wszystko robisz źle! Jesteś niekulturalny. Jesteś bezczelny! Itp.  Efekt – wiadomy.

Kolejny krok w PBP to nauczyć się nazywać swoje potrzeby. Wbrew pozorom, to naprawdę trudne. Przydaje się następująca formuła zdania:

Czuję… , ponieważ…

Jak w moim przypadku, który przytaczałam wyżej: Czuję złość, ponieważ chcę, aby szanowano mój czas. Zatem za moim uczuciem tkwi potrzeba szacunku.

Inny przykład:

Żona do męża: Znowu z nosem w laptopie! Ty nigdy mnie nie słuchasz!

Mąż: Nieprawda. Przecież Cię słucham…

Impas. Słowo przeciw słowu.  

Żona w języku PBP (mówi o swojej potrzebie): Gdy rozmawiamy, patrzysz w laptopa. (spostrzeżenie) Jestem zirytowana (uczucie), ponieważ potrzebuję Twojej uwagi (potrzeba). Proszę patrz na mnie w czasie rozmowy (prośba).

Rosenberg zaznacza, że najlepiej, aby potrzeba nie była działaniem. Na wyrażenie prośby dot. konkretnego działania jest miejsce w czwartym elemencie, czyli właśnie “prośbie”. Zgadzam się, że to niełatwe. Zatem ucząc się PBP najlepiej pytać siebie samego/samej wprost “czego potrzebuję?”

Tym oto sposobem dotarliśmy do końca fazy I, czyli “szczerego wyrażenia siebie poprzez elementy PBP”. Pora na fazę II: Empatyczny odbiór za pośrednictwem czterech elementów PBP.

Spójrz na taką sytuację:

Osoba 1 ze łzami w oczach: Dziś rano zdechł mój pies.

Osoba 2 (próbuje pocieszać): Oj. Bardzo mi przykro. Czas leczy rany, jutro na pewno poczujesz się lepiej, zobaczysz.

lub

Osoba 2 (szuka rozwiązań): O… Przykro mi. Wiesz, że mój znajomy ma szczeniaczki do rozdania?

lub

Osoba 2 (racjonalizuje): Przykro mi, ale wiesz, w końcu to tylko zwierze, a sam kiedyś mówiłeś, że cierpiał. Może tak jest lepiej.

lub

Osoba 2 (lituje się i wypytuje): Oj biedaku! Jak to się stało? Co się stało, że tak nagle…?

lub

Osoba 2 (tłumaczy się): Ojej, to dlatego wczoraj dzwoniłeś wieczorem. Oj, wybacz nie mogłem odebrać, bo akurat…

Znacie to? Dlaczego tak reagujemy? Rosenberg mówi:

Ponieważ jesteśmy przeświadczeni, że musimy „naprawiać” sytuacje i poprawiać innym ludziom samopoczucie, nie możemy być naprawdę obecni w tym, co się akurat dzieje. (Tamże, s. 123)

Takimi zachowaniami, nie okazujemy więc prawdziwej empatii (choć czasem taki mamy cel).   

Najważniejszą składową empatii stanowi obecność: cali jesteśmy z rozmówcą, bez reszty obecni w przestrzeni jego przeżyć. Właśnie taka obecność różni empatię zarówno od czysto mentalnego rozumienia, jak i od sympatii, czyli zwykłej życzliwości i współczucia komuś (Tamże, s. 124).

Zatem co powiedzieć w opisanej wyżej sytuacji?

Np:

Osoba 2 (z empatią): Przykro mi. Rozumiem, że ci ciężko/ To dla ciebie trudna chwila.

Reagowanie empatyczne będzie zatem w dużej mierze polegało na odzwierciedleniu tego, co obserwujemy u naszego rozmówcy. Bez pocieszania, dobrych rad i litowania się. Czasem zbyt duża ilość słów nawet przeszkadza. Rosenberg nazywa to wprost:

Bądź lustrem dla komunikatów, które niosą z sobą duży ładunek emocji. (Tamże, s. 129).

Świetnie temat ten przedstawiają Adele Faber i Elaine Mazlish w książce Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Książka wprawdzie dedykowana jest rodzicom, jednak – w moim odczuciu – stanowi świetny poradnik empatycznej komunikacji w ogóle.

Gdy wiemy już na czym polega empatia, wróćmy do metody PBP. Rosenberg radzi, aby słuchać naszego rozmówcę przez pryzmat: spostrzeżeń, uczuć, potrzeb i próśb (cokolwiek usłyszymy!)

Żona do męża: W ogóle mnie nie słuchasz!

Mąż do żony (stosując PBP): Jesteś zirytowana, bo potrzebujesz więcej mojej uwagi?

O ile uczucia przychodzi nam “odgadnąć” dość łatwo (choć nie zawsze!), o tyle kłopot może pojawić się w “odgadywaniu” próśb i potrzeb. To jednak normalne i nie warto zniechęcać się do metody z tego powodu. Rosenberg proponuje, aby stosować parafrazy. W ten sposób, pokazujemy rozmówcy, jak zrozumieliśmy jego komunikat, a jednocześnie, dajemy mu szansę na korektę (eliminujemy wówczas ryzyko, że dokonaliśmy nadinterpretacji lub wypaczenia czyichś słów). Parafrazę dobrze wprowadzają następujące zwroty: Czy dobrze zrozumiałam, że…; Jeśli dobrze Cię rozumiem to…; Czy dobrze odczytuję, że…  Pamiętajmy jednak, aby nie nadużywać parafrazy, stosować ją z wyczuciem i adekwatnie do kontekstu.  

Stosowanie PBP wymaga czasu i praktyki. Mnie samej, czytając książkę, zdarzało się zżymać: ale przecież ludzie tak nie mówią! Czy to nie będzie dziwne, tak rozmawiać z ludźmi? Jak to zostanie odebrane? Trzeba więc na nowo zbudować sobie pewien schemat komunikacyjny, a to wielkie wyzwanie. Odkryłam jednak, że nawet jeśli formułowanie komunikatów wg tej metody wymaga mozolnej pracy, to faza II, czyli empatyczny odbiór, jest bardziej naturalna (przynajmniej dla mnie) i w pewien sposób uwalniająca (zwłaszcza, gdy słyszymy słowa niezbyt mile). Jakże zmienia się perspektywa odbioru, gdy zamiast nastawienia do walki, myślisz: jaka potrzeba i prośba, kryje się za ostrymi słowami tego człowieka?    

A gdy kotłuje się w Tobie gniew, irytacja, złość (jak we mnie jeszcze kilka godzin temu), poklepiesz się przyjacielsko po ramieniu i pomyślisz: Czego mi trzeba?

I tu postawię dziś kropkę, choć czuję, ze jeszcze nieraz do tematu będę powracać.

2 odpowiedzi na “Słowo o Porozumieniu bez Przemocy”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s