Za fasadą fejsbuka…- o porównywaniu się z innymi

Po ostatnim tekście o syndromie oszusta dostałam od Was wiele pozytywnego feedbacku. Mówiłyście, że to temat ważny, rzadko poruszany, pojawiły się też bardziej osobiste głosy: “tak, to było o mnie, dokładnie tak się czuję…” I gdzieś na marginesie dyskusji o syndromie oszusta pojawił się też inny wątek, który uznałam za niesamowicie ważny: kreacja sukcesu w mediach społecznościowych i jej konsekwencje. I dziś właśnie o tym.

Z jednej strony wyobrażam sobie, że na ten temat powiedziano już WSZYSTKO. (Ba! Wokół tego tematu powstały już kampanie społeczne). Zatem: “WSZYSCY WIEDZĄ”, że fejsbuki i inne instagramy to rodzaj kreacji… Jednak zauważam, że z tym jest trochę jak w wiedzą szkolną/ akademicką – niby wiesz, ale w życiu po prostu o tym zapominasz. Dajesz się ponieść temu, co widzisz, co słyszysz. Dajesz się wciągnąć w tę grę. Bo przecież wszyscy w nią grają.

I z jednej strony – ok. Wspólnie bawimy się w tej piaskownicy – ja również. Nie będę hipokrytką. Ale podobnie jak w przypadku każdej innej technologii, wynalazku – to broń obosieczna: może przynieść wiele dobrego i złego zarazem, a złotym środkiem jest ŚWIADOMOŚĆ użytkownika. Ludzki mózg niestety często przegrywa tę nierówną walkę. W końcu media społecznościowe są projektowane tak, aby wciągać, angażować, aby dać się ponieść wrażeniu, “że to naprawdę”. To potężna praca całych sztabów specjalistów z różnych dziedzin nauki…

Zatem wchodzisz w to. Mniej lub bardziej świadomie, mniej lub bardziej refleksyjnie co dzień przyjmujesz potężną dawkę “papki społecznościowej”. A tam celebryci mieszają się z Twoimi znajomymi, z newsami, z filmami, z reklamami (często nie zauważasz, że to reklamy). Wszystko to zlewa się w bezkształtną całość. Jednak Twój umysł z tej masy będzie chciał wyłonić jakiś konkret, coś, co jest dla Ciebie aktualnie WAŻNE.

Jeśli właśnie zaczęłaś prowadzić biznes i ci nie idzie, Twój “reflektor świadomości” pada na ludzi sukcesu (Im się udało, a ja nie daję sobie rady…).

Jeśli masz poważne kompleksy dot. swojego wyglądu, zwracasz baczną uwagę na to, jak wyglądają inni, Ci prawdziwi i Ci nieprawdziwi znajomi (Ola zawsze piękna… jak ona to robi… a Marzena 2 miesiące po ciąży – a jaka chuda!!!)

Jeśli przeżywasz właśnie niepowodzenie w pracy, kolejne powiadomienie z LinkedIN o KOLEJNYM sukcesie (awansie) KOLEJNEGO znajomego przyprawia Cię o mdłości… (Wszyscy robią karierę, awansują… co ja robię ze swoim życiem?!)

Itd.

Zaczynasz szukać odniesień do swojej aktualnej sytuacji życiowej, zaczynasz się porównywać. W tym momencie warto sobie zadać bardzo, bardzo ważne pytanie:

Co z czym tak naprawdę porównujesz?

Z jednej strony jesteś TY. Człowiek z krwi i kości. Ze swoją osobistą historią, ze świadomością wszystkich swoich mankamentów, słabych stron. Ze wstydliwą wiedzą o tym wszystkim, co wolałabyś ukryć przed światem. Ze swoimi lękami i obawami. Ze swoją niepewnością (Czy to co robię ma sens? Czy jestem wystarczająco kompetentna? Czy się do tego nadaję?). Świadoma tego, czego nie wiesz, czego nie potrafisz, co jest dla Ciebie trudne…

Więc bierzesz to wszystko, ten swój cały wewnętrzny, skomplikowany świat i zestawiasz go z… obrazem z fejsbuka. A konkretnie z tym, co ktoś CHCE Ci pokazać, czym ktoś CHCE się pochwalić, co ktoś CHCE zamanifestować.

Przyglądasz się więc tej pięknej, wymuskanej fasadzie i myślisz sobie… To nie dla mnie, ja nie jestem taka mądra/ ładna/ utalentowana/ kreatywna…. (wstaw co chcesz). Inni tak – ale nie ja. A może dopadają Cię jeszcze inne myśli, np.: Ona to ma łatwiej, bo…, Gdybym była na jej miejscu, to też bym tak umiała…; Gdyby ona była na moim…  itp.

Pierwszym krokiem do tego, aby odciąć się od tych wszystkich niekonstruktywnych myśli, jest zbudowanie w sobie niewzruszonej pewności, że to z czym się porównujesz to TYLKO FASADA (a nawet zdjęcie fasady!)

Budowanie pięknej fasady to nic złego. Ty też zapewne na “fejsika” wrzucasz swoje najładniejsze fotki. Wolisz pisać o swoich sukcesach niż o porażkach. I to jest ok. Na LinkedInie nikt nie przyzna się, że został zwolniony z pracy, raczej pochwali się, że DOSTAŁ NOWĄ! Po prostu nie widzisz całego obrazu. Widzisz jego fragmenty, urywki, najlepsze momenty. To taki teaser z cudzego życia… (Ja bardzo często jestem rozczarowana, gdy porównam zwiastun z całym filmem. Ale cóż – w końcu taka rola dobrego zwiastuna).

Wiara w to, że fasada jest całością ma jeszcze jedną bardzo poważną konsekwencję. Nie tylko podkopuje Twoje poczucie własnej wartości, ale też rodzi pokusę myślenia, że: inni mają lepiej, łatwiej, że urodzili się z czymś, czego Ty po prostu nie masz…

A jeśli zaczynasz myśleć w ten sposób, to na starcie strzelasz sobie w kolano.

kat

Spójrz na fasadę katedry. Czym byłaby, gdyby odciąć od niej całą bryłę świątyni? Najpewniej kupą gruzu… I tyle. Fasada, którą tak podziwiasz, to w istocie kupa kamieni… ale kamieni uporządkowanych, poddanych prawom fizyki, zespolonych w logiczną całość z korpusem budowli… Stoi za nimi ciężka praca setek ludzi, ich konkretne umiejętności, wiedza, lata doświadczeń… Pracowało przy niej znacznie więcej rzemieślników niż artystów!

Porównując się z innymi ludźmi w mediach społecznościowych widzisz TYLKO fasadę, teasery z ich życia. Nie bierzesz pod uwagę całej konstrukcji, pełnej fabuły.

A to, co za fasadą może Cię onieśmielić jak ogrom ciężkiej pracy włożony w budowę katedry lub rozczarować jak nudny film z dobrym zwiastunem…   

Zakończę prosto: Nie porównuj się. To po prostu nie ma sensu. Żadnego.  


 

Zapisz się do newslettera i otrzymuj WIEDZĘ, INSPIRACJĘ I ĆWICZENIA

A jeśli masz ochotę popracować nad pewnością siebie w pracy – zapraszam na stacjonarne warsztaty do Gliwic.

 

wydarzenie FB (1)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s